Blog > Komentarze do wpisu

sherlock

Wczesnym rankiem z bamboszka zniknął liścik, za to obok wylądowały: plyta z muzyką z "Frozen", futrzane tęczowe skarpetki, piesek zastępczy za tego, co zaginął gdzieś na wakacjach i paczka żelków w ksztalcie dinozaurów. Efekt pisku i "ojej, mamo zobacz" wywołał piesek, czego Mikołaj się spodziewał, bo rozpacz po stracie poprzedniej Cherry okazała się nie do utulenia. 

- Ojej, mamo, chyba Mikołaj poleciał specjalnie do Polski, żeby  odnaleźć i przywieźć mi Cherry! - uszczęśliwione dziecię z calej sily tuli maskotkę do twarzy.

- Być może kochanie -odpowiadam wymijająco, bo mimo umiłowania tej konkretnej, magicznej tradycji staram się jednak nie kłamać w żywe oczy.

Zu ogląda torebkę, w której przybył z piesek z Polski, wywraca nią na wszystkie strony i wtedy na podłogę wypada mała biała psia kostka. Zapada cisza.

- Mamo? - słyszę po chwili i zaczynam gorączkowo myśleć jak wybrnąć z sytuacji, która pcha się na mnie z mocą drogowego walca. - Ja już mam taką kostkę. I bawiłam się nią już po tym jak Cherry zginęła - grzebie przez chwilę w jakimś pudełku i wyciąga oskarżycielsko w moją stronę dwie identyczne psie kostki. Zastygam, bo spodziewam się najgorszego. 

- Mikołaj wcale nie odnalazł Cherry - mówi z wyraźną satysfakcją w głosie, a mnie robi się słabo. - On ją kupił w sklepie!

piątek, 07 grudnia 2018, ma-maszka

Polecane wpisy

  • ***

    A chyba korzystniej byłoby skupić się chwilowo na prawie podatkowym. Przynajmniej do wtorku.

  • Prezentowe szaleństwo

    Zwykle mnie omija, ale w tym roku daję się trochę ponieść. Wertuję katalogi, sklepy online, wybrałam się nawet na specjalne zaproszenie do sklepu prowadzonego p

  • ***

    A InSight ląduje na Marsie. Coś się kończy, coś się zaczyna...